Co jest lepsze? 

Stal z Toledo, czy ze starego resora od malucha?

Damast krystaliczny czy wyjebolit?

A może stal diamentowa czy szybkotnąca?

Stal z Damaszku, czy zwykła węglówka?

A taką latarnię postanowiłem postawić myśliwym w morzu zalewającego na marketingowego bełkotu:

https://darzbor24.pl/noze-mysliwskie-jak-nie-bladzic-w-swiecie-stali/

Miłej lektury.

Pozdrawiam

Kosiarz

 

- Poproszę 62,5 hrc.

- Postaram się, ale to nie jest takie proste aby utrafić

- Ale przecież wiadomo co to za stal.

- No ale czy jest zbadany skład? Bo co huta, co wytop, to może być inaczej.

- Ale Pan X mi kiedyś hartował i tak wyszło!

- No to szacun :D

No właśnie. Może być różnica wynikająca ze składu chemicznego? No pewnie, że może. Niby ta sama stal, ten sam symbol podciągnięty pod normę, ale jednak pewne różnice mogą być. Bo normy mówią, jaki skład powinien być dla danej stali, ale sa to widełki: od - do! Czyli pewne różnice w składzie mogą się zdarzyć w tych samych stalach, w zależności od huty, pochodzenia a nawet wytopu. A to już ma wpływ na wyniki jakie osiągniemy przy hartowaniu, zakładając, że wygrzewamy w tych samych warunkach, odpuszczamy zawsze tak samo i używamy tego samego medium chłodzącego.

Ale na przykładzie, aby było łatwiej. Weźmy taką stal ŁH15 (NC4). To stal chromowa, niskostopowa o sporej hartowności. Czyli poza węglem, duża rolę odgrywa tu jeszcze chrom. I co nam mówią normy dotyczące składu tej stali? Że węgiel może się wahać od 0,95 do 1,1 procenta. A chrom od 1,3 do 1,65 procenta. Resztę pierwiastków pominiemy aby za bardzo nie komplikować sprawy. W tabelce niże widać cztery różne wytopy, dla których wykresy twardości w funkcji temperatury odpuszczania można znaleźć w książce Charakterystyki Stali, seria C, tom III.

 

Jak widać, są różnice w składzie. I teraz spójrzmy na wykresy twardości zależnej od temperatury austenityzowania przy stałym czasie (1h) i hartowaniu w oleju (zawsze takim samym, bo gęstość oleju i jego temperatura też ma wpływ na twardość).

 

 

No proszę. Ja tu widzę, np. przy temperaturze 840 stopni, różnicę nawet 2hrc! A przy niższych parametrach to nawet więcej. Jednak to jeszcze nie wszystko. Jest przecież jeszcze kwestia odpuszczania!. Spójrzmy zatem na wykresy twardości w funkcji temperatury odpuszczania dla tych wytopów (przy założeniu, że wszystkie były tak samo austenityzowane i tak samo gaszone).

 

 

Tutaj są kolejne punkty haerce do stracenia lub zyskania. Teraz jak sobie to zsumujemy a jeszcze dodamy kwestię medium chłodzącego (woda? Olej? olej szybki? olej wolny?) i czasu austenityzowania, to już w ogóle możemy otrzymać sporą różnicę.

Przypomnę jeszcze sprawę Profesjonalnego Rozrzutu Twardości - kto nie czytał tego, niech sobie kliknie, może okazać się pomocnym argumentem w dyskusjach z internetowymi specjalistami od wszystkiego.

Jak zatem traktować pobożne życzenia niektórych "klientów", życzących sobie 62,5hrc? Nie wiem jak, sami sobie odpowiedzcie. Chyba trzeba z przymrużeniem oka, bo tu przecież Polska jest. Tutaj każdy facet zna się na mieczach, szablach i nożach. A wielu z nich to nawet potrafi po kolorze stali rozpoznać jej jakość. O technikach hartowania nie wspominam nawet, bo to przecież iście męska rzecz, wyjmować czerwone żelazo i robić psssss...

Pozdrawiam

Kosiarz vel Stalowy Piotr

Przeglądałem sobie właśnie stare zdjęcia, takie sprzed lat. I trafiłem na folder nazwany "Mój Profesjonalny Warsztat". Zajrzałem z ciekawości, co ja tam nafociłem. I łezka w oku się zakręciła, bo zobaczyłem zdjęcie Paszczy Mordoru, czyli mojego pierwszego pieca hartowniczego

 

Patrzę dalej i co widzę? Profesjonalną szlifierkę taśmową (czołg) i przystawki do niej (pilniki)

 

I moje najlepsze narzędzie wszech czasów. Szlifierka kątowa De Walt

 

To wszystko przypomniało mi o zapomnianym już filmie "W Loszku Kosiarza", na którym to uwieczniłem ucieczką utopca. Bo pomyliłem łańcuchy i zakułem go w stalowy zamiast w srebrny.

 

Ach miło czasem powspominać :)

Pozdrawiam

Kosiarz, czyli Stalowy Piotr.

"Mam dla Was staloluby złą wiadomość: stal już niedługo zastąpią inne materiały...".
Takie zdanie naszedłem kiedyś w internecie. Oczywiście dużo w nim złośliwości, pewnie jakiegoś niespełnionego inżyniera, który marzył o budowie mostów a skończył w dziale kontroli jakości przerzucając papiery i czytając kolorowe czasopisma dla inżynierów. Często chyba zbyt dosłownie traktując to co czyta.

A co ja o tym sądzę? Pytał mnie kiedyś o to Bozar, użytkownik forum knives.pl

Staram się trzymać gruntu i wiem, że choć w wielu dziedzinach stal jest wypierana przez inne materiały, to nie martwię się o jej przyszłość. No przynajmniej nie tą najbliższą. Myślę, że moje pokolenie, nasze dzieci i dzieci naszych dzieci będą dobrze wiedziały co to stal i do czego służy. A jako największy dowód na to przedstawić moge fakt, że przemysł nadal bardzo mocno rozwija się w kierunku polepszania technologii obróbki wszelakiej stali (cieplnej, skrawaniem itd). A po co byłoby opracowywać coraz to lepsze i nowsze technologie hartowania czy skrawnia stali, jeśli przyszłośc stali jest stracona?
Owszem, w wielu przypadkach są materiały lepiej spełniając swoja rolę od stali. Stal znika z miejsc, gdzie nie jest potrzebna a była stosowana dlatego, że nie było innego wyboru.Stal jest w pewien sposób niezastąpiona, łączy wiele dobrych cech (duże twardości przy duzych udarnościach), czyli jest materiałem uniwersalnym a do tego dośc tanim w produkcji w porównaniu z nowinkami.
A straszenie, że niedługo stal zniknie, można wsadzić międyz bajki tak jak to, że po IIWŚ mówiono, że niedługo samochody spalinowe stracą rację bytu na rzecz elektrycznych. Jak to, że pod koniec XX wieku mieliśmy regularnie i komercyjnie latać w kosmos. Jak to, że koniec świata będzie w 1996 a potem w 1999 i jeszcze kilka innych końców świata było w międzyczasie, a stal jak była stalą, tak nadal jest.
Jeszcze poznamy wiele nowych gatunków stali. Jeszcze poznamy wiele nowych technologii obróbki i kierunków wykorzystania tej stali. A to, że są twardsze noże tokarskie w formie węglików czy też kompozytów, nie grozi stali jako materiałowi na konstrukcje czy narzędzia.

Epoka żelaza trwa i wygląda na to, że jeszcze minie dużo czasu zanim człowiek odkryje lub wynajdzie inny materiał, który wyprze żelazo i stal.

Pozdrawiam
Kosiarz, zwany Stalowym Piotrem

Jak On mnie, tak ja Go odwiedzić musiałem. To konieczność wynikająca z akcji 100 Dni Chwały.

To jednak niecodzienne przeżycie. Bo widziałem, jak Aleksander Strzyżewski włada stalą z pomocą młotów. Słyszałem od niego, jak z blachy, metoda spęczania, zrobił prostokątnego pręta. Widziałem jak z tego pręta wyciągał młotkiem sztylety. Widziałem jak władał temperaturą, jak uznawał, że stal jest już odpowiednio ciepła do kucia. Jak kończył kucie i co robił potem z detalem. Jak lekko machał młotkiem. Słyszałem jak jęczało kowadło... i tak na moich oczach narodziły się wykute w ogniu klingi "noży komandosów z IIWŚ".

Opowiedział mi tez o swojej sympatii do sztyletów Fairbairn - Sykes. Widziałem radość w jego oczach, że to On mógł wykuć mi te klingi. A ja się z tego cieszę co najmniej tak, jak On. A pewnie nawet bardziej.

Nagrałem z tego relację, można ją obejrzeć tutaj:

Pozdrawiam

Piotr, Stalowy Kosiarz

 

Zobacz inne wpisy o tej tematyce:

http://www.stalowypiotr.eu/index.php/aktualnosci-pl/blog/48-gwiazdor-wiedzia%C5%82-o-akcji-100-dni-chwa%C5%82y

http://www.stalowypiotr.eu/index.php/aktualnosci-pl/blog/38-100-dni-chwa%C5%82y